Zasiadka na Elektrowni Rybnik.

Data: 2014-02-17 00:00 , autor: Grzegorz Smołka , komentarzy: 0

Img_2549
Każda chwila spędzona nad wodą w oczekiwaniu na branie karpia, daje wiele przemyśleń i wiadomości w temacie żerowania i obecności karpi w łowisku. Długa zasiadka, daje jednak już o wiele większe możliwości poznania przyzwyczajeń i tendencji do żerowania karpi.

Ponad 60 dni, w roku 2013 mogłem poświęcić na jedną zasiadkę na Elektrowni Rybnik. Miejscówka, na której łowiłem różniła się nieco od reszty zbiornika, gdyż miała inaczej ukształtowane dno. Twarde zaczepy, które tam występują, dają rybom świetne schronienie, a głębokość wahała się od 3 do nawet 8m. Nęciłem punktowo, wywożąc zestaw z zanętą modelem pływającym, do którego ładowałem około kilograma gotowanej kukurydzy i około kilograma kulek o zapachu Smoked Forest firmy Carp Gravity.

Pierwszy tydzień zasiadki to okres bez żadnego brania karpia. Lato nie jest moją ulubioną porą roku do łowienia na ER, więc trochę sceptycznie zaczynałem myśleć. Po tygodniu systematycznego nęcenia było pierwsze branie. Od tego czasu brania następowały w miarę regularnie, lecz zawsze przy w miarę ustabilizowanej pogodzie. Na wielkich zbiornikach zaporowych to w zasadzie wiatr wyznacza miejsca żerowania ryb. U mnie jednak nigdy nie było brania podczas mocnego wiatru. Również w porze burz i ulew karpie odpływały od swojej "stołówki". Zauważyłem również, że fazy księżyca nie miały żadnego wpływu na brania ryb, co być może na innych zbiornikach ma nieco inne znaczenie. Kolejną bardzo ważną sprawą było używanie przeze mnie kulek zanętowych i tych, które zawieszałem na włosie. Kombinacje z przynętą typu śmierdziel, pelet, pływak w ogóle mi się nie sprawdziły. Najczęstsze brania miałem tylko na kulki z wiadra czyli to, czym nęciłem. Może trochę bardziej dopalone.

Na dwa ostatnie tygodnie, mojego maratonu dołączył do mnie kolega Bogdan. Z bojowym nastawieniem przytargał swoje kulki samodzielnie kręcone, ze wszystkimi dopalaczami na bazie mixu ze znakomitej firmy. Jednak wielkie zdziwienie było, że na swoje przynęty nie miał żadnego ruchu, a u mnie ciągle dalej 2-3 brania dziennie. Po kilku dniach zmienił przynętę na kulkę z mojego wiaderka Carp Gravity. Po około czterech godzinach wielkie zaskoczenie i ryba ponad 10kg. Jeszcze tylko 24 h wytrzymał i już oba zestawy były uzbrojone w łowne kuleczki. W ponad tydzień 15 karpi ponad 10kg. I wielki amur 20,5kg to zdobycze Bogdana.

Wnioski nasuwały się same......Wiele kilogramów dobrych jakościowo kulek tej samej firmy i systematyczność nęcenia dały znakomite rezultaty. Jak już wspomniałem brania były podczas w miarę stabilnej pogody, stałego ciśnienia atmosferycznego i o powtarzalnych godzinach. Szkoda tylko, że brak czasu to ciągłe ograniczenie w obserwacji karpiowych nawyków.

Galeria

Komentarze (0)

2019-08-18 10:47 Pan Kontekstowy napisał:

A0b197f9d69bb1e4a051872f50877d44?s=120&d=wavatar&r=pg
Nie ma jeszcze żadnego komentarza

Napisz komentarz

    Galerie

    Filmy

    Reklama

    Reklama

    Facebook

    Reklama