„Zapomniane wody” z Imothep Carp Baits

Data: 2017-11-21 20:00 , autor: Adam Herman , komentarzy: 0

1
W dzisiejszym, coraz szybszym tempie życia, coraz mniej czasu znajdujemy na tygodniowe, weekendowe czy nawet jednodniowe zasiadki. Zauważyłem, że część moich znajomych karpiarzy zrezygnowało całkowicie z łowienia, bądź łowią dwa-trzy razy w roku, ale często wracają do domu „o kiju”, właśnie ze względu na brak czasu na przygotowanie się do zasiadki.

Jednak znam także totalnie pozytywnie „zakręconych” karpiarzy, którzy potrafią wygospodarować w swoim grafiku kilka godzin po pracy na łowienie. Robią szybkie wypady, zabierając najpotrzebniejsze rzeczy i trochę dobrego „żarcia” dla karpi. Śmiało można powiedzieć, że „bawią” się karpiowaniem.

W okolicach mojego miejsca zamieszkania posiadam dwa - trzy akweny wodne, gdzie tylko nieliczni wiedzą, jakie dorodne okazy karpi, amurów czy sumów żyją w tych wodach. Nadmienię tylko, że są to wody tzw. „zerowe”, zapomniane przez PZW, a ostatnie zarybienia tych wód były jakieś 20 lat temu. Wody te są mocno przetrzebione przez kłusowników i wybite prawie do zera przez „mięsiarzy”. Jednak przebywanie nad tymi zbiornikami i obserwacja pozwala dać nadzieję, że jeszcze kilka fajnych sztuk kryje się w tych wodach. Rozpoznanie dna za pomocą echosondy lub sztycy, występująca w zbiorniku roślinność (grążele czy orzeszki wodne) dają nam szerszy obraz akwenu oraz sposób żerowania i zachowania ryb. Kwestia podejścia do tematu, trochę samozaparcia i konsekwencji może dać nam wymierne efekty w postaci złowionych ryb. Na jednej z tych wód wybrałem „książkowy” Hot spot, wypłycenie z 2,0m na 1,4m, placek dna wielkości 4x3metry z lekkim namułkiem, po blisku grążele i inne rośliny. Nadmienię jeszcze, że „moja” miejscówka znajdowała się max 20 metrów od brzegu.

Po wytypowaniu miejscówki, ważne jest, aby dobrze je sobie przygotować. Ja po „cichutku” nie wzbudzając u nikogo podejrzeń, przygotowywałem swoje stanowisko prawie dwa tygodnie, w tym czyszczenie roślin z dna, delikatne karczowanie stanowiska i sukcesywne kilkudniowe nęcenie. W zasadzie nie miałem pojęcia czy ma to w ogóle sens, bo ostatnią „sensowną” rybę wyciągnięto z tej wody ładnych kilka lat temu. Z dala od „ciekawskich” odwiedzałem miejscówkę 2 razy w tygodniu po 4-5 godzin. Dałem sobie miesiąc na złowienie czegokolwiek. Potrzebowałem produktów wysokiej klasy do szybkiego łowienia jak i dłuższego nęcenia. Wybrałem dobrze mi już znane produkty firmy Imothep Carp Baits. W tym roku ten czeski producent zaoferował klientom kilka ciekawych produktów, między innymi przynęty do stalkingu. Sam byłem ciekaw jak się sprawdzą. Zapachowo wybrałem zeszłoroczną nowość Sarkofag. Ostry zapach papryki chilli i robin red'a w połączeniu z owocami morza szybko zwabia białą rybę, a intensywnością zapachu świetnie też przebija zapach namułku. Do nęcenia używałem nasion typu kukurydza, konopia, rzepik oraz pokruszone i całe kulki. Wszystko zalewałem boosterem i posypywałem proszkiem. Użyteczna była także pasta do obklejania ciężarka. Nęciłem za pomocą łyżki oraz procy. Zestawy końcowe tradycyjne: kulka tonąca 14mm i 20mm bądź pellet stalking (idealny do szybkiego łowienia), wszystko podwieszałem pop up fluo o zapachu ananasa.

W dniu łowienia podawałem maksymalnie 20 sztuk kulek proteinowych oraz swój zestaw z method mixem w siateczce PVA. Po pierwszych kilku dniach nęcenia pełen nadziei odwiedziłem łowisko. Ale kilku godzinna zasiadka nie przyniosła mi żadnej zdobyczy. Za parę dni znowu „wpadłem” na 3-4 godzinki. Trochę lepiej, jednak ładne okazy leszczy, karasi czy linów nie zadowalały mnie dostatecznie.

Trzecia zasiadka mocno mnie podbudowała, bo już po upływie 30 min. od wrzucenia zestawu w podbieraku zameldował się karp 12kg z groszem.

Kolejne zasiadki przyniosły mi kilkanaście mniejszych ryb, zaliczyłem także kilka spinek naprawdę mocnych ryb, a ukoronowaniem wszystkich wypraw były dwa „kabany”. Oto one:

Wszystkie ryby były bardzo mocne i miały „czyste” pyski.

Siedząc na tych parogodzinnych zasiadkach, będąc blisko wędek, człowiek dostrzega piękno otaczającej go natury. Jest to coś, czego nie można tak do końca uwiecznić na fotografii, jednak próbowałem wykonać parę fotek, aby chociaż trochę przybliżyć piękno panującej tam natury…

Podsumowując: Produkty Imothep Carp Baits po raz kolejny spisały się znakomicie. Uważam też, że warto wygospodarować parę godzin w tygodniu na szybkie zasiadki, są one potrzebne karpiarzowi jak tlen do życia. Obcowanie z przyrodą uspokaja, a ewentualny kontakt z rybą poprawia humor. Imothep Goo!

Do kolejnego artykułu,
Adam

Komentarze (0)

2018-01-24 00:32 Pan Kontekstowy napisał:

A0b197f9d69bb1e4a051872f50877d44?s=120&d=wavatar&r=pg
Nie ma jeszcze żadnego komentarza

Napisz komentarz

    Galerie

    Filmy

    Reklama

    Reklama

    Facebook

    Reklama