Majowa niespodzianka

Data: 2017-07-02 21:00 , autor: Mateusz i Sebastian Mikołajczyk , komentarzy: 0

24
Sezon karpiowy rozpoczęliśmy pod koniec kwietnia na zbiorniku licencyjnym Sazan, gdzie w tym czasie odbyły się zawody karpiowe, w których braliśmy udział. Nie spodziewaliśmy się, że będziemy łowić karpie takich rozmiarów i dlatego chcemy podzielić się z Wami naszą przygodą.

Zimową porą – jak to zwykle bywa – obmyślamy plany na przyszły sezon i tej zimy jednym z planów na ten rok było wybranie się na zawody karpiowe. A że, jak co roku, weekend majowy spędzamy nad wodą ciesząc się naszym hobby i fajnie się złożyło – dzięki koledze Dawidowi i Marcinowi – i udało się go spędzić na zawodach karpiowych - II Cypriniadzie KarpKlub.pl, organizowanej już po raz kolejny na łowisku Sazan w Odrze, podkreślając, że to pierwsze nasze zawody, w których braliśmy udział. Przygotowania trwały można powiedzieć od połowy marca, aż do ostatniego momentu wyjazdu. Nie będąc nigdy nad tą wodą nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, jakie zwyczaje mają rybki w tej – jak się okazało później – bardzo pięknej wodzie. Na kilka dni przed zawodami już nie mogliśmy się doczekać, kiedy w końcu wyjazd, nowa przygoda nowi ludzie. W końcu nadszedł ten dzień, samochód spakowany dzień wcześniej my szczęśliwi, kilometry ubywają rozmowa tylko o rybkach pełen luz. Podczas drogi uzgodniliśmy, że bez żadnej nerwówki podchodzimy do wszystkiego, na spokojnie, zobaczymy jak to jest na takiej imprezie, jak to się wszystko odbywa itp. I jak okazało się później – to nie takie łatwe. Po 4h drogi jesteśmy na łowisku, miłe przywitanie Dawida, który już był, kilka wymienionych zdań. Do rozpoczęcia zawodów dwie godzinki więc udajemy się na mały spacer po stanowiskach, aby poznać choć troszkę łowisko, zobaczyć jak wygląda, może uda się zobaczyć jakiegoś miśka. W końcu nadszedł długo wyczekiwany moment rozpoczęcie zawodów, fajny klimat, super ludzie nie spodziewaliśmy się, że będzie aż tak fajnie. Przed oficjalnym losowaniem stanowisk odbyły się konkursy gdzie jeden z nich udało się wygrać i już wtedy uśmiech nie schodził z naszych twarzy, aż do momentu losowania stanowisk.

Nadszedł moment losowania, ta czynność przypadła Sebastianowi, chwila niecierpliwości i już wiadomo – stanowisko nr 13, które znajdowało się po drugiej stronie zbiornika, jako jedno z dwóch stanowisk. Pierwsza myśl – czy nr 13 okaże się dla nas pechowy czy przyniesie szczęście? A że postanowiliśmy, że będziemy podchodzić do wszystkiego na spokojnie, więc tak zrobiliśmy - bez stresu. Po oficjalnym losowaniu drużyny rozjechały się po stanowiskach w tym też i my.

Będąc na miejscu pierwsze, co zrobiliśmy, to odwiedziliśmy sąsiadów ze stanowiska obok życząc szczęścia odpoczynku, po czym udaliśmy się do siebie. Najpierw była chwila spoglądania na wodę, stanowisko, rozmowa od czego zaczynamy. Na pierwsze, co się zdecydowaliśmy, to zbadanie dna, jakie mamy przed sobą, wytypowanie miejsca, w którym będziemy łowić. Po około godzinie badania dna markerem, ponieważ zawody odbyły się w formie rzutowej, mamy wszystkie miejsca wytypowane. Teraz rozbicie obozu, przygotowanie wędzisk, zestawów. Gdy już się to udało, nadszedł czas na nęcenie łowiska, gdzie postawiliśmy na pelet LK Baits różnej gramatury i smaków, od owoców po łososia, wszystko wymieszane razem, do tego konopie i nie duża ilość kukurydzy, jak i kulki pokruszone, połówki i całe. Czas na zestawy, wylądowały tam bałwanki ,same pop up jak i dambelsy wszystko LK Baits. Teraz pozostaje czekać, a że wszystko było gotowe więc trzeba było odwiedzić sąsiadów, poznać się bliżej, napić czegoś po ciężkiej pracy. Nagle piiii jest branie - udało się złapać karpia o wadze 4,275 kg,

jak okazało się później, była to pierwsza ryba zawodów. Nie mija pół godziny kolejny odjazd, tym razem melduje się sporo większy 10,400 kg.

Jesteśmy mega szczęśliwi, że udało się coś złapać więc odwiedzamy sąsiadów i trzeba to oblać, z tego miejsca bardzo serdecznie pozdrawiamy Krzysztofa Zawistowskiego i Krzysztofa Szwarca i dziękujemy za wspaniały klimat podczas trwania zawodów. Pierwsza noc zawodów minęła spokojnie, poranna kawa przerzucenie zestawów i nic. Po obiedzie, który był dostarczany przez organizatorów postanowiliśmy odwiedzić kolegów po drugiej stronie zbiornika. Kije z wody wyjęte, regionalny specjał wzięty, możemy jechać. Mile spędzony czas u znajomych po drugiej stronie, nowe spostrzeżenia, jednak czas wracać po trzech godzinach na stanowisko. Tego dnia u nas już nic się nie działo, lecz ze stanowiska obok złapali karpia 20+, to był pierwszy karp, którego zobaczyliśmy powyżej 20+ na własne oczy mega szczęśliwi, że było nam nade zobaczyć tak piękną rybę i gratulacje dla łowcy.

W nocy dwa brania, lecz jednego nie udało się wyjąć a druga rybka to jesiotr. Dzień 3 poranne nęcenie, kawa i zaczynamy wędkować, tego dnia udało się dołapać 6 ryb i tym sposobem wysunęliśmy się mocno na prowadzenie.

Przed nami kolejna noc dwa brania, jednak niestety, nie udało się wyjąć żadnej rybki, ale nie martwimy się, jest dobrze i fajny klimat. Kolejnego dnia 4 brania i nadal nic nie wyjęte, u sąsiadów z boku padały rybki i już tracimy nadzieje, że może się udać, wiemy, że już nas przegonili. Zmiana taktyki i kilka cennych rad i jest - w końcu udaje się wyjąć kilka bardzo pięknych ryb przed ostatnią nocką. Ostatnia noc, której udało się dołowić największego karpia naszej przygody 15.550 kg,

choć nie wiemy jak sąsiedzi, ale i tak jesteśmy szczęśliwi. Ostatniego dnia zawodów rano udało się wyholować jeszcze jednego z czterech amurów.

Nie znając wyników innych drużyn emocje zaczynają brać górę. Jadąc na zawody nie przypuszczaliśmy nawet, że może udać nam się stanąć na podium, a tu jesteśmy bardzo blisko, choć nie wiemy jak sąsiedzi i inne drużyny. Ostatnie dwie godziny kolejne piiii…. Jest jeszcze jeden nie duży, ale to już 14 ryba,

może być dobrze, nagle u sąsiadów jedzie po holu widać było, że nie jest mały i kolejna nerwówka my czy oni, a może ktoś inny. Ostatnia godzina zawodów mega stres czas na ważenie u nas na chwilę przed zakończeniem zawodów, później sędziowie poszli do sąsiadów, po chwili rozległ się strzał zakończenia zawodów. Z gratulacjami i podziękowaniami za cudowną zasiadkę poszliśmy na stanowisko obok, gdzie w miłej atmosferze nie oficjalnie okazało się, że udało się wygrać. Nasza radość i szczęście jest nie do opisania nie mogliśmy w to uwierzyć, nie liczyliśmy, a tu takie szczęście. Stanowisko nr 13 jednak okazało się nie być pechowe. Z wielkimi uśmiechami na twarzach, spakowani, opuszczamy stanowisko udając się na oficjalne zakończenie zawodów gdzie wszystkie drużyny już na nas czekały. Po dotarciu wszyscy zaczęli nam gratulować wygranej gdzie z tego miejsca bardzo wszystkim dziękujemy.

Ze względu na duże emocje, jakie było nam dane przeżyć tego dnia i przez cały okres trwania zawodów, chcieliśmy serdecznie podziękować innym drużynom za niesamowitą walkę do samego końca, do ostatnich minut było mega!

W szczególności dziękujemy także Marcinowi z KarpKlub.pl za organizację mega zawodów i super klimat panujący na nich, Dawidowi – bo gdyby nie Ty, nie byłoby nas tam. Dziękujemy wszystkim sponsorom, bo o nich również nie możemy zapomnieć, całemu PZW 126 Odra, który dba o ten zbiornik (brawo oby tak dalej!) Dziękujemy i pozdrawiamy całe LK BAITS - gdyby nie Wasze przynęty nie byłoby tego sukcesu! Pozdro dla wszystkich klubowiczów LK Baits i osób zaprzyjaźnionych! Niestety nadszedł ten czas pożegnania z łowiskiem, czas wracać do domu, lecz z przygodą, której nie zapomnimy do końca naszych dni i do zobaczenia następnym razem, bo na pewno odwiedzimy ten zbiornik jeszcze nieraz, więc żegnamy się na jakiś czas.

 

Pozdrawiamy,
Mateusz i Sebastian Mikołajczyk
Zwycięzcy II Cypriniady KarpKlub.pl

 

Komentarze (0)

2019-08-18 11:28 Pan Kontekstowy napisał:

A0b197f9d69bb1e4a051872f50877d44?s=120&d=wavatar&r=pg
Nie ma jeszcze żadnego komentarza

Napisz komentarz

    Galerie

    Filmy

    Reklama

    Reklama

    Facebook

    Reklama