Imothep Baits Mummy 2

Data: 2016-11-28 20:00 , autor: Adam Herman , komentarzy: 0

1
Późną jesienią zeszłego roku pobiłem swój Personal Best. Złotą przynętą wtedy okazał się Cheops Red firmy Imothep. W tym roku przygodę z Imothepem chciałem zacząć nieco wcześniej, bo już z końcem sierpnia, czyli jeszcze w lecie. Letnie zasiadki różnią się nieco od wiosennych, nie ma co być „oszczędnym” w przynętach.

W moim wykonaniu wygląda to tak, że podaję dużo dobrego żarcia, czyli mówiąc kolokwialnie „jadę na grubo”. Wprawdzie nie jestem zwolennikiem sypania „dywanowego”, ale obfitego punktowego nęcenia jak najbardziej. Większe średnice kul mieszam z mniejszymi, dużo pelletu i ziaren. Wszystko dopalam boosterami, aby stworzyć karpiom istną ucztę i aby żadna ryba nie przepłynęła obojętnie obok mojej „stołówki”. Przynętę końcową mocno boosteruję, staram się wyróżnić ją na dnie. Często dopalam także proszkami czy atraktorami.

Wiedząc, że firma Imothep posiada asortyment mi potrzebny, znowu jej zaufałem i po raz kolejny się nie zawiodłem. Wprawdzie nie pobiłem swojego PB, ale złapałem kilka fajnych okazów o przyzwoitych wagach. Wypróbowałem tegoroczną nowość Mummy 2. Jest to poprawiona wersja wycofanej kilka lat temu Mummy. Zapach jest taki, jaki ja preferuję, owoc zmieszany minimalnie ze śmierdzielem. Głównie wyczuwalna jest tutaj dojrzała śliwka, ale zaraz za nią wyczuwalny jest squid, czyli kałamarnica. Dodano do tego jeszcze ośmiornicę. Jak mówi menadżer Imothepa na Polskę, Pan Jozef Hampl, są to wodne potwory ze śliwką. Skład kul zanętowych stoi jak zawsze na najwyższym poziomie. Podoba mi się także nieregularny kształt kul. Minusem za to jest utrudnione rzucanie kobrą.

Kulka ta może sprawdzić się na krótkich zasiadkach, trzeba ją jednak odpowiednio podać. Trochę czasu przyszło mi rozwikłanie tego wątku, mianowicie dzień lub dwa dni przed zasiadką moczyłem w wodzie, mniej więcej dwie, trzy garście kul 14mm, porobiłem kiełbaski PVA z pokruszonych kul i nad wodę. Taka namoczona kula staje się miękka, ale na tyle elastyczna, by się nierozwarstwiała, oddaje za to dużo szybciej zawarte w niej esencje i smaki. Można jeszcze dopalić to wszystko boosterem.

Najlepsze zaś efekty otrzymujemy po kilku dniach nęcenia. Ja nęciłem kulami 20mm 3 razy w tygodniu, a na czwarty dzień miałem zasiadkę. Nie były to jakieś duże ilości, na pierwsze dwa nęcenia wrzuciłem 30-40 kul, a trzecie około 20kul. Powolutku przyzwyczajając rybę do tego zapachu.

Mój zestaw wyglądał następująco: 2,5kg kul 20mm, 1kg kul 14mm, booster, pop'upy, dumbelsowe hakówki, pellety haczykowe oraz pasta, czyli wszystko co potrzebuję, aby sprawdzić siłę tego produktu.

Wszystkie dodatki są naprawdę świetne. Z nowości najbardziej przekonały mnie boosterowane hakówki w formie dumbelsów, pellety haczykowe, pasta oraz fluo pop'upy.

Pellet haczykowy w zależności od temperatury wody, wytrzymuje w wodzie do 10 godzin, mi jednak pozostawał na włosie maksymalnie 6 godzin, bo zawsze „coś” mi go tam gryzło i niejednokrotnie była to biała ryba. Aby taki pellet wytrzymał trochę dłużej w wodzie oblepiam go pastą Hamunapatra. Firma Imothep dba o jakość produktów, dlatego pasta ma odbite Logo producenta.

Uzupełnieniem tego wszystkiego był szybko pracujący pellet zanętowy zalany boosterem i olejem łososiowym.

Kilka ciekawszych okazów złapanych na Mummy 2.

Znajomy karpiarz zapytał mnie kiedyś, po co mi te wszystkie dodatki: pasty, boostery, proszki itd. Ano po to, żeby nie wracać do domu bez „pika” sygnalizatora i żeby jakoś skusić ryby do brania. Jak wiemy, ryby czasami są wybredne, a lekka modyfikacja przynęty końcowej może zdziałać cuda. Co ciekawe, produkty Imothepa dały radę także przy zmiennym barometrze, gdzie na szlag urywały się brania innym karpiarzom, a ja zawsze miałem jakiś „dotyk”. Imothep Go!

Komentarze (0)

2018-07-23 10:13 Pan Kontekstowy napisał:

A0b197f9d69bb1e4a051872f50877d44?s=120&d=wavatar&r=pg
Nie ma jeszcze żadnego komentarza

Napisz komentarz

    Galerie

    Filmy

    Reklama

    Reklama

    Facebook

    Reklama